Jak działają maszyny Coca-Coli?
Urządzenia przypominają paczkomaty, ale zamiast paczek — przyjmują zużyte butelki.
Działają w kilku krokach:
- użytkownik wrzuca butelkę PET,
- maszyna ją rozpoznaje i zgniata, redukując objętość o nawet 70%,
- automatycznie naliczane są punkty lojalnościowe – do odebrania przez aplikację mobilną.
Za zebrane punkty można otrzymać np. zniżki na produkty Coca-Coli. System oparty jest na technologii firmy Biocrux, która umożliwia zdalne monitorowanie urządzeń i szybkie opróżnianie, gdy się zapełnią (maksymalnie mieszczą do 800 butelek).
Plastik trafia z powrotem do obiegu
Zebrany surowiec nie ląduje na wysypisku. Dzięki współpracy z lokalnymi przetwórcami, butelki przekształcane są m.in. w:
- odzież z materiałów z recyklingu,
- wielorazowe torby,
- nowe opakowania wtórne.
To przykład praktycznego wdrożenia gospodarki obiegu zamkniętego - rozwiązania, które wiele miast w Polsce dopiero rozważa. Jak donosi portal The Cool Down, tego typu automaty pojawiają się już także w innych regionach Indii i Azji, a Coca-Cola rozważa ich szersze wdrożenie również w Europie i Ameryce Północnej. To przykład, jak lokalna innowacja może przekształcić się w globalną praktykę.
Reakcje użytkowników i władz lokalnych
System już działa w przestrzeni publicznej i - jak podkreślają lokalni urzędnicy - zachęca mieszkańców do działania, zamiast tylko edukować. Użytkownicy doceniają prostotę obsługi i wymierne korzyści za udział w recyklingu. - To nie tylko sposób na plastik, to zmiana podejścia do odpadów - z problemu w zasób - podkreślają przedstawiciele projektu w MediaBrief.
Czy takie maszyny trafią do Polski?
Choć na razie są testowane w wybranych lokalizacjach w Indiach, eksperci ds. zrównoważonego rozwoju sugerują, że podobne systemy mogą trafić do Europy – także do Polski. Zwłaszcza w kontekście rosnących wymagań UE dotyczących zbiórki i przetwarzania plastiku.
Coca-Cola zapowiada, że do 2030 roku chce zbierać i recyklingować tyle opakowań, ile wprowadza na rynek. Taki model, w którym to nie użytkownik „coś musi”, tylko otrzymuje realną zachętę, może stać się rynkowym przełomem.
Zwłaszcza, że kampania oparte na moralnym szatażu nie sprawdzają się najlepiej. Najlepiej pokazuje to fakt, że najgorętsza, spontaniczna dyskusja o recyklingu skupia się nie na tym, ile jest plastiku w oceanach, ale na tym, ile powinno się płacić za zwrócone do recyklingu opakowanie szklane bądź plastikowe.
Komentarze (0)