Mazowsze w lodowej pułapce
Obecnie nad naszą częścią Europy utrzymuje się silny spływ chłodu z północy. Stabilny układ wyżów i niżów sprawia, że mroźne powietrze nie ma dokąd odpłynąć, a nocne rozpogodzenia przy zalegającej w Warszawie pokrywie śnieżnej tylko potęgują spadki temperatur.
Choć modele pogodowe ECMWF i GFS od kilku dni sygnalizują zmiany, moment wejścia odwilży do Polski wciąż przesuwa się w czasie. Układ sił nad Europą pozostaje stabilny, co oznacza dalszy napływ zimnych mas powietrza z północy.
Przełom w drugiej połowie stycznia? kluczowy prąd strumieniowy
Według najnowszych wyliczeń, prawdziwy przełom nastąpi dopiero w drugiej części miesiąca. Kluczem do zmiany aury będzie przesunięcie się prądu strumieniowego, który otworzy drogę cieplejszym masom powietrza znad Atlantyku.
-
Przewidywany termin zmian: Modele coraz zgodniej przesuwają ten moment na okres między 16 a 22 stycznia.
Ryzyko opóźnienia: Synoptycy dopuszczają możliwość kilkudniowego poślizgu w zmianie cyrkulacji.
Najgorsze jeszcze przed nami: nawet 20 stopni różnicy
Zanim poczujemy ulgę, musimy przygotować się na najchłodniejszy epizod tej zimy. Eksperymentalny model ECMWF (AI) potwierdza ryzyko utrzymania się blokady cyrkulacyjnej i dalszego napływu arktycznego powietrza.
Nadejście zachodniej cyrkulacji będzie jednak odczuwalne jak prawdziwy szok termiczny. Różnica temperatur może wynieść od 10 do nawet 20°C.
-
Zakończenie mrozów: W wielu miejscach kraju skończy się okres całodobowego mrozu, choć nocami nadal możliwe będą spadki poniżej zera.
Kontrasty: Najdłużej zimne powietrze utrzyma się na wschodzie Polski. W czasie ocieplenia różnice między regionami będą bardzo duże – zachód odczuje zmiany najszybciej.
Krótka odwilż: do 6 stopni na plusie
W najcieplejszym momencie dnia termometry w Warszawie mogą pokazać 4–6°C, co po ostatnich mrozach będzie odczuwalne jak wiosna. Nie oznacza to jednak definitywnego końca zimy – prognozy wskazują, że po krótkim ociepleniu możliwe są kolejne powroty mroźnej aury.
Komentarze (0)