reklama

Dyskryminacja w przedszkolu? W Warszawie zapadł przełomowy wyrok

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: peoplecreations/Freepik

Dyskryminacja w przedszkolu? W Warszawie zapadł przełomowy wyrok - Zdjęcie główne

Wojna o przedszkole. Zapadł przełomowy wyrok sądu w Warszawie | foto peoplecreations/Freepik

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości WarszawaSąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew kobiety, która zarzucała dyskryminację prywatnemu przedszkolu, które odmówiło przyjęcia dziecka wychowywanego przez dwie kobiety.
reklama

Wyrok ten, choć dotyczy prywatnej placówki, ma szerokie znaczenie dla prawa do prowadzenia działalności edukacyjnej zgodnie z własnymi przekonaniami.

Początek sporu: odmowa przyjęcia i oskarżenia

Matka wychowująca dziecko w związku jednopłciowym oskarżyła właścicielkę przedszkola o dyskryminację ze względu na płeć i naruszenie dóbr osobistych. Domagała się odszkodowania, zadośćuczynienia, publicznych przeprosin oraz obowiązkowych szkoleń z zakresu równego traktowania.

Właścicielka placówki, znana w lokalnym środowisku jako praktykująca katoliczka, argumentowała, że przedszkole ma prawo kierować się własnym światopoglądem w procesie rekrutacji.

Rodzice, którzy posyłają swoje dzieci do tego przedszkola, cenią sobie właśnie jego katolicki charakter, wiedząc, że nie spotkają się tam z treściami sprzecznymi z ich wartościami, takimi jak „tęczowe piątki” czy zajęcia z edukacji seksualnej.

reklama

Co orzekł sąd?

Sąd Okręgowy w Warszawie stanął po stronie przedszkola. W ustnym uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że nie doszło do dyskryminacji ze względu na płeć, ponieważ odmowa dotyczyła wychowywania dziecka przez osoby tej samej płci, a nie jego płci. Sąd uznał, że analogiczna decyzja zapadłaby w przypadku dwóch mężczyzn.

Co więcej, sąd uznał, że żądania matki były nieproporcjonalne i nieadekwatne do sytuacji. Sąd zwrócił uwagę, że decyzja przedszkola może naruszać dobra osobiste (w odniesieniu do prawa do życia rodzinnego), ale nie jest to naruszenie „ustawy antydyskryminacyjnej”.

Argumentacja prawna: wolność sumienia i prowokacja?

Kluczowym argumentem w sprawie była wolność sumienia i religii, zagwarantowana przez polską Konstytucję oraz prawo międzynarodowe. Instytut interweniujący w sprawie, podkreślał, że wolność ta obejmuje również prawo do prowadzenia działalności zgodnie z własnymi przekonaniami.

reklama

Prawnicy argumentowali, że europejska „ustawa antydyskryminacyjna” nie ma zastosowania do wyboru strony umowy, o ile nie jest to kryterium rasy, płci czy narodowości. Oznacza to, że orientacja seksualna może być brana pod uwagę przy wyborze kontrahenta.

W toku rozprawy wyszło na jaw, że matka wykorzystała nagranie rozmowy telefonicznej z właścicielką przedszkola, zrobione bez jej zgody. Okazało się, że podczas nagrywania obecny był jej adwokat, co sugeruje, że rozmowa mogła być celowo prowadzona w sposób, który miał posłużyć jako dowód w sądzie. Rodzi to poważne podejrzenia, że cała sprawa była celową prowokacją, mającą na celu zastraszenie właścicieli prywatnych placówek edukacyjnych.

Sąd podkreślił, że proces rekrutacji w przedszkolu nigdy nie został formalnie rozpoczęty. Rodzice zawsze są zapraszani do osobistej wizyty w placówce, aby zapoznać się z jej charakterem, zobaczyć symbole religijne i dowiedzieć się o udziale dzieci w wydarzeniach związanych z rokiem liturgicznym. Takiej wizyty nie było.

reklama

Wyrok ten może być ważnym sygnałem dla właścicieli placówek edukacyjnych, potwierdzającym, że mają prawo do prowadzenia działalności zgodnie z własnymi wartościami i przekonaniami, a ich prawo do wolności sumienia jest chronione. (źródło: OrdoIuris)

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo